Sznurem nie tylko za mundurem. Kandydaci coraz chętniej wybierają studia i pracę związaną z obronnością
Pieniądze, firmy i ludzie. Polski sektor obronny rośnie na wszystkich tych poziomach, a wraz z nim zapotrzebowanie na pracowników. W 2027 r. na obronność nasze państwo przeznaczy 198,1 mld zł. Rosnące znaczenie sektora widać także na uczelniach wojskowych, które w tym roku odnotowały rekordową liczbę kandydatów na studia. To część szerszego europejskiego trendu. Według danych Indeed Hiring Lab w kwietniu 2026 r. liczba ofert pracy publikowanych przez największe firmy obronne z Europy była o 65 proc. wyższa niż średnia z 2021 r. i o 14 proc. wyższa niż rok wcześniej. Zwiększające się zapotrzebowanie odnotowuje też polski rynek, gdzie sektor obronny konkuruje o pracowników m.in. z przemysłem, logistyką i IT – wynika z analiz Grupy Progres.
Rosnąca skala branży w naszym kraju widoczna jest również w liczbie firm. W oficjalnej bazie przedsiębiorców sektora obronnego prowadzonej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii znajduje się obecnie 318 firm (stan na 1 października 2026 r.). Baza obejmuje przedsiębiorstwa oferujące produkty, technologie i usługi związane z obronnością, a także rozwiązania podwójnego zastosowania (dual-use). W węższej kategorii „Produkcja broni i amunicji” znajduje się 149 podmiotów. Według danych KRS w tej kategorii w 2025 r. zarejestrowano 18 nowych podmiotów, a w 2026 r. – kolejnych 13 (stan na 21 września 2026).
Potrzebni nie tylko inżynierowie
Za tymi liczbami stoi również konkretny popyt na pracowników. Sama Polska Grupa Zbrojeniowa prowadzi obecnie rekrutację na ponad 220 stanowisk (stan na 6 października 2026 r.). Co więcej, PGZ współpracuje z blisko 12 tys. prywatnych przedsiębiorstw, od jednoosobowych działalności po duże firmy, które uczestniczą w realizacji zamówień i projektów dla sektora obronnego, a żeby to robić sprawnie również potrzebują kadry.
To jednak tylko część rynku pracy powiązanego z rosnącymi wydatkami na obronność. Zapotrzebowanie na kadry rośnie także w instytucjach podległych resortowi obrony oraz wśród innych prywatnych producentów, podwykonawców oraz dostawców technologii i usług. Dotyczy to m.in. firm zajmujących się produkcją komponentów i obróbką metali, elektroniką, automatyką, IT i cyberbezpieczeństwem, a także transportem, logistyką, serwisem i usługami technologicznymi – wynika z analiz Grupy Progres.
Europejska zbrojeniówka też zwiększa zatrudnienie
Rosnące zapotrzebowanie na pracowników nie jest wyłącznie polskim zjawiskiem. Jak wynika z analizy Indeed Hiring Lab, w kwietniu 2026 r. liczba ofert pracy publikowanych przez 25 największych europejskich firm z sektora obronnego była o 65 proc. wyższa niż średnia z 2021 r. i o 14 proc. wyższa niż w ubiegłym roku. W tym samym czasie ogólna liczba ofert pracy na analizowanych europejskich rynkach była o 15 proc. niższa niż w 2021 r.
Zapotrzebowanie sektora obronnego obejmuje różne grupy zawodowe i kompetencje. Od stycznia do kwietnia 2026 r. oferty związane z tworzeniem oprogramowania stanowiły średnio 14,7 proc. wszystkich analizowanych ogłoszeń, niemal tyle samo co stanowiska dla pracowników technicznych produkcji – 14,6 proc. Inżynierowie odpowiadali za kolejne 11,5 proc. ofert. Ten trend widać również na polskim rynku pracy. Analizy Grupy Progres pokazują, że rozwój sektora obronnego zwiększa konkurencję o pracowników także poza firmami bezpośrednio związanymi z produkcją uzbrojenia. O etaty związane z realizacją zamówień dla branży konkurują więc firmy z różnych sektorów, w tym przemysłu, IT, logistyki i transportu dając kandydatom nowe możliwości zatrudnienia również poza tradycyjnie rozumianą zbrojeniówką.
– Dla sektora obronnego największym wyzwaniem nie jest dziś wyłącznie znalezienie osób z branżowym doświadczeniem. Równie ważne staje się pozyskiwanie pracowników z innych gałęzi przemysłu i przygotowanie ich do pracy przy projektach związanych z obronnością. Operator CNC może przyjść z automotive, automatyk z przemysłu, informatyk z sektora nowych technologii, a kierowca czy logistyk z TSL. Firmy, które potrafią wykorzystać te transfery kompetencji i szybko uzupełniać kwalifikacje pracowników, będą miały większą szansę na zbudowanie zespołów odpowiadających potrzebom tego rynku, a te są spore – zaznacza Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Kogo dziś potrzebuje polska zbrojeniówka? Niemal każdego
Lista poszukiwanych kompetencji pokazuje, jak szeroki jest ten rynek. Firmy rekrutują operatorów i programistów CNC, monterów, spawaczy, elektromechaników, automatyków, technologów, konstruktorów, kontrolerów jakości, mechaników i pracowników utrzymania ruchu. Potrzebni są także inżynierowie elektronicy, specjaliści od systemów bezzałogowych i radarów, cyberbezpieczeństwa, oprogramowania i analizy danych, a także wykwalifikowani pracownicy produkcji i serwisu oraz specjaliści B+R. Nie brakuje również etatów czekających na ekspertów IT oraz osoby, które w firmie będą odpowiedzialne za finanse, zakupy czy kwestie prawne oraz HR. Wraz ze wzrostem skali produkcji, zamówień rośnie też zapotrzebowanie na kadrę odpowiedzialną za sprawne funkcjonowanie całego łańcucha dostaw – logistyków, magazynierów i kierowców.
Brak rąk do pracy ma swoją cenę
Konkurencja o pracowników przekłada się również na wynagrodzenia. W analizach rynku pracy Grupy Progres stanowiska produkcyjne w sektorze obronnym osiągają poziom ok. 8–11 tys. zł brutto miesięcznie, doświadczeni inżynierowie i eksperci techniczni mogą zarabiać 12–20 tys. zł brutto, a wynagrodzenia przy strategicznych projektach przekraczają 14 tys. zł brutto miesięcznie. Najwyższe stawki dotyczą przede wszystkim osób z doświadczeniem technicznym, uprawnieniami oraz kompetencjami, których brakuje na rynku.
– Jeszcze niedawno sektor obronny był dla wielu kandydatów bardzo wąską specjalizacją. Dziś sytuacja wygląda inaczej – rozwój przemysłu, skala inwestycji i rosnące wynagrodzenia sprawiają, że firmy związane z obronnością konkurują o tych samych pracowników co automotive, nowe technologie, produkcja czy TSL. Jednocześnie dla kandydatów jest to coraz bardziej atrakcyjna branża dająca możliwość pracy przy dużych, długoterminowych projektach i rozwijania kompetencji, na które zapotrzebowanie będzie rosło. To naturalnie przyciąga również studentów – podkreśla Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Armia i uczelnie też rekrutują
Zapotrzebowanie na ludzi widać nie tylko w firmach. MON planuje w 2027 r. możliwość powołania do 20 tys. osób do zawodowej służby wojskowej, do 35 tys. do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, do 40 tys. do terytorialnej służby wojskowej i do 5,8 tys. do aktywnej rezerwy. Kolejne 200 tys. osób może zostać powołanych na ćwiczenia wojskowe. Są to maksymalne limity powołań, a nie liczba wakatów czy gwarantowanych przyjęć, dlatego nie można ich utożsamiać z rzeczywistą liczbą osób, które zostaną przyjęte. Pokazują jednak skalę potencjalnego zapotrzebowania kadrowego, nawet wykorzystanie części tych limitów oznaczałoby zaangażowanie do określonych zadań dziesiątek tysięcy osób.
Rozbudowa armii to także zapotrzebowanie na specjalistyczne kompetencje. W roku akademickim 2026/2027 cztery uczelnie wojskowe mogą przyjąć łącznie 2 631 kandydatów na studia dla przyszłych żołnierzy zawodowych. Wojskowa Akademia Techniczna na 1280 miejsc, Akademia Wojsk Lądowych – 969, Lotnicza Akademia Wojskowa – 213, a Akademia Marynarki Wojennej – 169.
Zainteresowanie jest jednak znacznie większe. WAT odnotował niemal 30 tys. zgłoszeń na studia wojskowe i cywilne, a liczba chętnych na poszczególne kierunki wzrosła o 30–40 proc. rdr. Uczelnia przyjęła 1280 podchorążych, najwięcej w swojej historii, a kształci niemal 10 tys. studentów, w tym ok. 4,5 tys. wojskowych. Rekordową rekrutację odnotowała także Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie, gdzie na 213 miejsc zgłosiło się ok. 1400 kandydatów. W Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni nowy rok akademicki rozpoczęło 3,5 tys. studentów, w tym 169 osób na kierunkach wojskowych. Z kolei we wrocławskiej Akademii Wojsk Lądowych naukę rozpoczęło ok. 1000 nowych osób, a łącznie studiuje i kształci się tam ponad 6 tys. osób, w tym ponad 3 tys. podchorążych.
Największym zainteresowaniem wśród oferowanych na uczelniach kierunków cieszą się m.in. kryptologia i cyberbezpieczeństwo, inżynieria bezpieczeństwa, logistyka ekonomiczna oraz nawigacja. Oferta edukacyjna wychodzi też poza tradycyjne kierunki wojskowe. W tym roku uruchomiono np. nowy kierunek „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna”, realizowany wspólnie przez Akademię Sztuki Wojennej, Akademię Policji w Szczytnie i Akademię Pożarniczą w Warszawie. Studia przygotowują kadry do pracy m.in. w obszarze ochrony ludności, zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej.
– Polska zbrojeniówka przestaje być zamkniętym światem, do którego trafia się tylko z określonym wykształceniem czy doświadczeniem. Dziś drzwi do tego sektora otwierają się dla znacznie większej grupy specjalistów. Co ważne, nie chodzi tylko o to, żeby znaleźć ludzi do już istniejących miejsc pracy. Przy takiej skali inwestycji będą powstawały nowe stanowiska, nowe specjalizacje i nowe ścieżki wejścia do branży. Dlatego o kadry dla obronności będziemy konkurować nie tylko dziś – ta rywalizacja będzie jednym z ważnych tematów rynku pracy także w kolejnych latach – podsumowuje Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.